Rozdział 3

15 maja 2015 sobota 16 : 28
Siedziałam pod ścianą z podkulonymi nogami pod brodę. Rozmowy z nimi nic nie dały, wręcz pogarszały sprawę dlatego dałam sobie spokój. Obawiałam się pobytu tam, z tego co pamiętam nie było nikogo z kim mogłam się ,,zaprzyjaźnić'' ale oczywiście co zrobić uparci rodzice ugh...
Rozejrzała się po swoim pokoju z którym będzie musiała się pożegnać, wielkie dwuosobowe łóżko stało na środku pokoju, po prawej była rozsuwana szafa a obok biurko, na przeciwko łóżka stała szafka i wisiał telewizor. Po lewej od łóżka było duże okno. W rogu koło szafy stały dwie walizki jedna większa od drugiej. W małej był laptop, ipad i kilka innych rzeczy. W dużej same ciuchy i buty. Bałam się, będę odizolowana od internetu i od wszystkiego !
Z dołu usłyszałam krzyk mamy.
- Hannah zejdź już na dół !
-Idę ! - odkrzyknęłam od niechcenia.
Wstałam z mojego miejsca, ostatnie kilka dni siedziałam tu cały czas nie wiem dlaczego ale kiedy jest mi smutno albo jestem wkurzona lubię siedzieć w małym miejscu. Zabrałam plecak z łóżka i wyszłam z pokoju wcześniej rozglądając się po pokoju czy aby na pewno wszystko zabrałam ze sobą.
Schodząc na dół zobaczyłam ubraną w letnią jasnoniebieską sukienkę mamę a obok niej stał tato.
- Pójdę po twoje rzeczy...
- Cokolwiek - odpowiedziałam bez chęci.
No ale proszę kto miały chęci tam jechać ?! Może moja babcia ale wypadło na mnie. Wiem, że to będzie najnudniejszy okres czasu mojego życia. Mam za swoje. Ubrałam trampki i z plecakiem na plecach wyszłam z domu następnie wsiadając do samochodu rodziców.
Po chwili dołączyli do mnie rodzice i Mike który chce mnie odwieść na lotnisko. Twierdzi, że to dla mnie a ja wiem że to wymówka żeby nie iść do szkoły. Będę tęsknić za wszystkim co tu jest w końcu to dwa miesiące. Ostatni raz spojrzałam na dom, uśmiechnęłam się ponuro do siebie i samochód ruszył w stronę lotniska.
17 : 03 Lotnisko
Na lotnisku byliśmy po 35 minutach. Zanim się obejrzałam byłam po odprawie i siedziałam w samolocie na wylot. W czasie lotu siedziałam obok okno, dzięki bogu. Obok mnie siedział jakiś chłopak ale nie przyglądałam mu się zbyt długo. Zajęłam się słuchaniem muzyki. Własnie słuchałam 5 Seconds Of Summer - What I Like About You: Live At The Forum kiedy chłopak obok szturchnął mnie w ramię.
- Hmm ?
- Hej mam na imię Jacob a ty ?
- Wiesz mama mnie uczyła, że ze nieznajomymi się nie rozmawia.
- Już nie jesteśmy nieznajomy ja jestem Jacob a ty ?
- Hannah
- Montana ?
- Nie debilu.
- O już z nieznajomego na debila ? Szybko poszło. A tak serio...
- Ja zawsze mówię serio.
- Hej nie przerywaj mi, co cie sprowadza do Londynu ?
- Nie do końca do Londynu, tylko do innego miasta dokładnie do Bedford niedaleko Londynu.
- Aha rozumiem, mieszkam niedaleko. Wracam od brat. Urodziła mu się córka i jestem jej chrzestnym, wygląda jak pączek.
- Hahaha - zaśmiała się - serio ?
- Tak.
Do końca lotu gadałam z Jacobem. Wydawał się naprawdę fajny. Dożo się śmialiśmy co od razu poprawiło mi humor. Po wylądowaniu chłopak dał mi swój numer i odszedł w swoim kierunku a ja w swoim, no dobra kilka kroków dalej bo nie wiedziałam gdzieś iść. Obok mnie stały dwie walizki, już chciałam wyjmować telefon kiedy ktoś wypowiedział moje imię a ja dobrze wiedziałam do kogo należy głos.
- Hanna
Obróciłam się powoli, wypuściłam wszystko co miałam w rękach i skoczyłam na chłopaka stojącego przede mną. Oplata go nogami i mocno się do niego przytulam co ten od razu odwzajemnia.
- Andy... - wyszeptałam w jego ramię.
- Hej skarbie, niespodzianka ! A teraz złaz ze mnie grubasie. - Chłopak powoli odstawił mnie na własne nogi.- Zamknij się cioto.
Z moim kuzynem od zawsze się wyzywaliśmy ale mogliśmy na sobie polegać, był jedynym kuzynem z którym chętnie utrzymywałam kontakt. Dlatego ucieszyłam się kiedy go zobaczyłam.
- Jak mocno nabroiłaś ?
- Hej - szturchnęłam go lekko w żebra - Wyrzucili mnie ze szkoły za prochy nie ważne może kiedy indziej ? - popatrzyłam na niego błagalnie, od razu zrozumiał i nie drążył tematu. - A ty ?
- E za dużo bójek i tyle. Wiesz jacy są moi starzy.
Niestety wiedziałam, kiedyś za to, że uderzył kolegę miał karę na miesiąc na wszystko. tylko dlatego, że ten drugi koleś się na niego rzucił i obronił się. Nie rozumiem jego rodziców ale nie chce też się wtrącać.
- Tak... - odpowiedziałam cicho - Powiedz mi gdzie masz auto ?
- A tak daj te walizki ślimaczku.
- Co ?! Jezu nie proszę tylko nie ślimaczek.
- Przesadzasz ślimaczku, chodź.
Ruszyłam razem za nim w stronę parkingu, przeszliśmy trochę i już po chwili moje walizki były zapakowane w jego samochodzie, Jeździł Audi, świetny samochód. Już chciałam wsiadać do samochodu kiedy chłopak przerwał mi.
- Poczekaj...
- Na co ?- Andy wyjął z kieszeni paczkę Marlboro następnie wyjmując z niej jednego papierosa po chwili go zapalając. - Coś przegapiłam ? Od kiedy palisz ?
- Hej na coś trzeba umrzeć a po za tym od początku roku szkolnego. Co tam u twojego Pana Idealnego ?
- Możemy pogadać w domu ?
- Tak - Andy widząc mój wyraz twarzy zrezygnował z wypytywania mnie i kończąc po chwili papierosa wyrzucił go na ulicę a później wsiadł do samochodu a ja chwilę za nim.
- Myślę, że skoro ty tam jesteś to nie będzie aż tak źle, co ? - zapytałam kiedy wyjechaliśmy z parkingu.
- Oczywiście, że nie. Zobaczysz dużo się zmieniło od ostatniego razu, jest dużo fajnych osób. Mam własną paczkę.
- Ludzi nie ma się na własność.
- Oj cicho. Polubisz ich.
- Wątpię, że oni polubią mnie.
- Dlaczego ?
- Oj no proszę cię. Jestem nudziarą.
- Czyżby ? Czy nudziara wrzuciła by mnie w pokrzywy i zamiast mi pomóc stać i się śmiać ? Czy nudziara podłożyła by jajko pod tyłek wrednej sąsiadce ? Mam wymienić dalej ?
- Hehehe nie. Ale tą z ta jędzą było śmieszne.
- Tak. Dużo się zmieniło, babcia mówi, że jesteś jej kolejnym pomocnikiem. A powiedz mi kuzyneczko co tam u twoich braci ?
- Chcesz wiedzieć czy zmądrzeli ? Nie.
Oboje się zaśmialiśmy, chwilę panowała cisza w aucie zagłuszona jedynie radiem.
- Mam pytanie - w końcu postanowiłam przerwać te ciszę.
- Mam WiFi.
- Dzięki Bogu.
- Tak. Mam twoją deskę pamiętasz jak się jeździ ?
- Jasne, że tak.
Jeszcze chwilę jechaliśmy. Przyglądałam się mojemu kuzynowi. Byliśmy nietypowym kuzynostwem. Mój pierwszy pocałunek był z nim, wiem może to głupie ale powiedział, żebym nie zrobiła z siebie idiotki on mnie nauczy. Bardzo dobrze się dogadywaliśmy. Był przystojny. Był dość wysoki i silnie zbudowany, widać że chodził na siłownię. Miał ciemne blond włosy i grzywkę postawioną do góry. Miał tez dobry gust nie tylko do ubrań. Nie ma dziewczyny uważa, że nie chce się angażować. Dużo osób uważa nas za parę.
- Zrób zdjęcie, zostanie na dłużej. - powiedział rozbawiony chłopak.
- Mam ich za dużo. - odpowiedziałam także rozbawiona.
15 minut później...
Byliśmy już na miejscu, wysiadłam pierwsza z samochodu, okolica była ładna nie powiem. Dom babci też niczego sobie. Dziadek był w wojsku niestety zginął na misji. Babcia lubi go wspominać, często się śmiejemy z niektórych sytuacji. Pamiętam kiedy łowiłam z nim ryby. Niestety nie pamiętam go zbyt dobrze jedynie urywki.
- Chodź. Ty masz tam kamienie ?
Wzięłam plecak i poszłam za chłopakiem który niósł moje walizki.
- Nie. - uśmiechnęłam się do niego i z lekkością, żeby go wkurzyć weszłam do środka. Stanęłam na przedpokoju w domu babci. Dom jak każdy inny.
- Babciu już jesteśmy! - krzyknął mój kuzyn.
- O moje aniołki, hej wnusiu - babcia wyszła z kuchni o ile pamiętam następnie mnie przytulając i ściskając policzki.
- Hej babciu.
- Chodź zaprowadzę cie do twojego pokoju.
Mój kuzyn stał rozbawiony z boku i obserwował sytuację. Kiedy spojrzałam na niego workiem ,,zabiję cię'' ten tylko wzruszył ramionami. Poszliśmy schodami na górę i w korytarzy skręciliśmy w prawo. Pokój był dość duży. Po prawej od wejścia stało jedno łóżko a po lewej drugie. Na przeciwko było dość duże okno. Po na ścianie z drzwiami wejściowymi była komoda i obok drzwi chyba do łazienki.
- Rozpakuj się kochanie i zejdź na dół jak skończysz. - babciny głos wybudził mnie z rozmyślania.
- Po co mi dwa łóżka ?
- No przecież jeszcze Andy.
- Mam dzielić pokój z tym idiotom ?!
- Jak się wyrażasz młoda damo ? - zbeształa mnie babci - powiedziałam coś, wypakuj się i zejdź na dół. Bez dyskusji !
Babcia wyszła z pokoju zostawiając mnie z Andym.
- Ty debilu wszystko tylko nie chce mieć z tobą pokoju !
- Oj uspokój się. Jesteś gorszą bałaganiara ode mnie.
- Racja. Dobra ok.
Wzięłam dużą walizkę i położyłam na łóżku. Po kolei wyjmowała ubrania i buty następnie chowając wszystko do komody. Z małej kieszonki wyjęłam bieliznę i skarpetki. Z mniejszej kieszonki wyjęłam mojego elektryka i schowałam pomiędzy ciuchy. Wszystko obserwował mój kuzyn.
- Od kiedy królewna pali ?
- Od kiedy zaczęła zadawać się z tym dupkiem.
- Z kim ?
- Z Bradem. Pogadamy jutro jestem zmęczona okej ?
- Jasne powiem babci, że się położyłaś. Dobranoc.
Położyłam się na łóżko. Andy wyszedł z pokoju. Po chwili odpłynęłam do krainy Morfeusza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz